Szukaj na tym blogu

sobota, 21 stycznia 2017

Henna

Zadałam sobie ostatnio pytanie, czy znam osobę, która by nie słyszała o farbowaniu henną. Wydaje mi się, że to określenie kojarzymy wszyscy ale czy wiemy tak naprawdę czym ona właściwie  jest, jakie jest jej działanie ?  Zdecydowana większość z nas będzie kojarzyć ją jako naturalną farbę do włosów ale najprawdopodobniej nie przyjdzie nam do głowy że może ona przynieść też korzyści zdrowotne. Nie każdy też zdaje sobie sprawę z tego, że jest kilka różnych rodzajów ziół używanych do naturalnego farbowania włosów, a henna jest tylko jednym z nich podczas gdy wszystkie szufladkujemy pod jedną nazwą. Ja również do niedawna nie zdawałam sobie z tego sprawy. Kiedy planowałam zapuszczenie włosów i powrót do naturalnego koloru, szukałam jednocześnie sposobu na poprawę ich kondycji a tym samym samego wyglądu, który pod względem koloru był dla mnie ciężki do zaakceptowania. Nie chciałam jednak farbować włosów farbami chemicznymi, szukałam alternatywy. I dlatego też zaczęłam interesować się henną. Ten temat był dla mnie jak czarna magia, im więcej zbierałam informacji tym bardziej się w tym gubiłam. Zdesperowana zaczęłam szukać konkretnej pomocy i tak trafiłam do grupy osób na jednym z portali społecznościowych gdzie taką pomoc uzyskałam, szczególnie od jednej osoby która posiada zarówno wiedzę i doświadczenie jak i chęci do pomocy a także czas i cierpliwość by w miarę możliwości wytłumaczyć, pomóc, a nawet podpowiedzieć rozwiązanie. Więc jeśli ktoś z Was zastanawia się nad rozpoczęciem przygody z henną to polecam odwiedzić właśnie tę grupę.
Wracając jednak do henny. O pochodzeniu tej rośliny, a także o pozostałych ziołach używanych do farbowania naturalnego, takich jak indygo czy cassia radzę poczytać w internecie bo jest to naprawdę rozległy temat. Ja chciałabym opisać mój przypadek. Zważywszy na to, że na rozjaśnianych włosach, które docelowo mają być w kolorze brąz efekt jest trudny do przewidzenia zdecydowałam się na farbowanie dwuetapowe. Polega ono na tym, że w I etapie farbujemy włosy czystą henną osiągając czerwony kolor włosów. Jest to tylko przejściowe, ma to stanowić podkład pod kolor który tak naprawdę będziemy próbować osiągnąć. W II etapie stosujemy mieszankę ziół według tego jakiego koloru oczekujemy i farbujemy nią włosy. Oczywiście podstawową sprawą jest jakość ziół, trzeba sprawdzać skład produktów bo często farby z nazwa henna mają ją tylko w nazwie lub zawierają jej bardzo mało. Ja postawiłam na prawdziwą czystą hennę oraz indygo, które  zamówiłam przez internet ze sprawdzonego sklepu. 
Kiedy już miałam zioła zaczęłam przygotowania do farbowania. Wieczorem przygotowałam hennę ( w miseczce zmieszałam ok 50 g henny z ciepłą wodą, żelem z siemienia lnianego zmiksowanego z jabłkiem i przecedzonego ). Jabłko miało na celu zakwaszenie ziółek a siemię zmniejszenie przesuszenia włosów podczas farbowania. Konsystencję uzyskałam taką jaką ma jogurt grecki. Owinęłam miseczkę z mieszanką folią spożywczą i odstawiłam do rana w ciepłe miejsce. Rankiem umyłam włosy zwykłym szamponem familijnym w celu ich oczyszczenia, by henna lepiej złapała. Potem podgrzałam w garnku z gorącą wodą miseczkę z mieszanką po czym nałożyłam ją  na włosy. Nie było to bardzo kłopotliwe jak opisywali w internecie chociaż z pewnością jest to mniej komfortowe w porównaniu z farbowaniem chemicznym. Głowę oczywiście owinęłam folią i nałożyłam czapkę. Pozostawiłam na włosach na ok. 2,5 godziny, po czym wypłukiwałam włosy najpierw w misce z wodą,a następnie pod bieżącą wodą. Nie umyłam włosów i nie nałożyłam żadnej odżywki czy maski po farbowaniu. Pozostawiłam włosy do wyschnięcia. Tego samego dnia wieczorem ponownie przygotowałam mieszankę henny w taki sam sposób jak poprzednio, tyle tylko że w mniejszej ilości ok. 25 g, owinęłam folią i odstawiłam do rana. Rano przygotowałam mieszankę z 25 g indygo i ciepłej wody by potem dodać ją do podgrzanej henny. Wymieszałam to na konsystencję gęstego jogurtu i nałożyłam na włosy, które owinęłam folią i nałożyłam czapkę. Tym razem skróciłam czas trzymania na włosach do 2 godzin. Wypłukałam tak jak dzień wcześniej i czekałam aż wyschną. Byłam zaskoczona, nigdy wcześniej nie miałam tak pięknego koloru! Wyszło lepiej niż oczekiwałam, włosy były błyszczące, wydawały się grubsze, gęściejsze i zdrowsze. Kolor był intensywny, nasycony a zarazem wyglądał naturalnie. Żadna farba chemiczna nie jest w stanie dać takiego efektu.



Ja już wiem, że będę farbować tylko ziołami bo to pomaga moim włosom które najwyraźniej bardzo to polubiły.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz